Valerie, czyli dlaczego kocham kobiety

Obrazek

Nic na tym świecie nie pasjonuje mnie bardziej od polityki, kotów i… kobiet. Tak, uwielbiam je. Może brak mi obiektywizmu, ale wszystkie są dla mnie wspaniałe, cudowne i genialne 😉 Chciałam Wam dzisiaj napisać o partnerkach sławnych polityków. Wymyśliłam nawet, które z nich mogłyby stać się bohaterkami mojej notki. Charakterna Cherie Blair, skrząca inteligencją Hillary Clinton, wspaniale czująca się w swojej roli Michelle Obama, kojąca Małgorzata Tusk a może żona przyszłego premiera RP, zaradna Kalina Schetyna, o której sam Grzegorz mówi, że jest bardziej pamiętliwa niż on sam (czy jest to w ogóle możliwe? ;O). Wybór jak zwykle był trudny.

Postanowiłam więc, że napiszę o Valerie Trierweiler, której co prawda aż tak bardzo nie kocham, ale fascynuje mnie niezmiernie.  Ta inteligentna, ostra jak brzytwa i niezależna kobieta miała przecież ogromny wpływ na przemianę „Pana Budynia”, zwanego również „Panem Royale” (od nazwiska poprzedniej partnerki, równie intrygującej Segolene Royal) w prezydenta Francji. A była to długa droga.

Hollande, który ów prezydentem jest, i Valerie  to pierwsza francuska para prezydencka bez ślubu. Wbrew pozorom jest to kwestia dość ważna, bo w wielu krajach protokół nie dopuszcza podejmowania konkubentów w trakcie podróży służbowych. Co ciekawe nie są nawet w związku partnerskim, będącym bardzo popularnym rozwiązaniem w tego typu relacjach. Szczególnie we Francji.

Abstrahując od ich równie interesującej sytuacji rodzinnej – dzieci z innych małżeństw, rodzina patchworkowa itd., skupię się na Valerie i jej „chłopaku”. Właściwie to na jej „towarzyszu”, bo sama preferuje właśnie taki termin 😉

Poznali się z Francoisem w 1988 r., a ich przyjaźń trwała około 20 lat. Ona była wtedy początkującą 23 letnią dziennikarką, on świetnie zapowiadającym się 34 letnim politykiem.  On miał potencjał, ona ambicję. Jemu zawsze czegoś brakowało, przypomnijmy: przegrał rywalizację o kandydaturę na prezydenta z ramienia Partii Socjalistycznej ze swoją ówczesną partnerką Segolene Royal, a po tym jak Royal przegrała z Sarkozym w drugiej turze, socjalistom i Hollandowi wróżono koniec kariery.  Ona za to rozkwitała jako ceniona dziennikarka polityczna, pisząc do „Paris Match”, „Profession politique” i prowadząc popularny program polityczny na kanale Direct 8.

Obrazek

Co do Hollanda, to łatwo przewidzieć do czego doszło. Facet się trochę podłamał, stracił pewność siebie, wróżono mu przecież polityczną śmierć. No, ale na szczęście w polityce umiera się wiele razy a największą cnotą jest cierpliwość i umiejętność czekania. Teraz z pomocą przyszła mu Valerie. Ich romans mógł się wreszcie zrealizować. Pewnie domyślacie się, że w związkach, gdzie dwie osoby mają ambicje polityczne, miłość rzadko ma szansę przetrwać. Tak było właśnie z panią Royale i naszym Francoisem. Zaraz po przegranej z Sarkozym, Royale wystawiła Hollandowi walizki za drzwi. Mógł teraz na szczęście ukoić ból w ramionach atrakcyjnej dziennikarki. Wyruszyli z Valerie w podróż po Europie, która de facto była podróżą jego życia i impulsem do ważnych zmian. Hollande dzięki swojej nowej partnerce zdobył pewność siebie, stał się bardziej charyzmatyczny i agresywny. Schudł 10 kilogramów, zmienił okulary, intensywnie ćwiczył nad przemówieniami.  Zaczął się lepiej ubierać i odżywiać. No ale czy miał wyjście? Przy takiej kobiecie jak Valerie? Jej dziennikarski zmysł obserwacji, zakodowana w mózgu wola walki, inteligencja i przebojowość, chcąc nie chcąc, musiały wpłynąć na przeobrażenie Hollanda. Nieustannie podsuwała mu dobre pomysły, motywowała do pracy i pobudzała intelektualnie.

Kiedy Trierweiler zapytano w wieczór wyborczy czy to najpiękniejszy dzień w jej życiu, odparła szczerze: „nie”. Czy to nie piękne? Ona po prostu nie zadowala się byciem paprotką i atrakcyjną „ozdóbką”. Prowadzi sama swoje własne życie, będąc jednocześnie podporą dla  Hollanda. Owszem, wspiera go, ale ma również odwagę by powiedzieć, że nie zamierza rezygnować z własnej pracy i pasji.  Ach, rozmarzyłam się.

Jaki z tego morał? Banalny 😉 To, jakimi ludźmi otaczasz się w życiu, a także w polityce, ma wpływ na to jakim jesteś człowiekiem i politykiem.

AK

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: